|
Pomagaj sobie póki nie jest
za późno, zgłaszaj się zanim Sąd orzeknie niekorzystnie w Twojej
sprawie!
Nie
masz żadnego planu działania w sprawach sądowych? Masz problemy z
napisaniem właściwego pisma do Sądu?
Dobrze trafiłeś!
Stowarzyszenie pomoże
Ci przyjąć nową taktykę postępowania w sądzie.
-Zapewni Ci wsparcie w pisaniu wszelkiego rodzaju pism.
-Jako członkowie "CSOPOiD" możemy uczestniczyć w sprawach sądowych
dając Ci cenne wskazówki. -Nasza pomoc w takim
przypadku jest Tobie bardzo potrzebna.
Jak do nas
trafić dowiesz się w dziale "kontakt"
Sądy orzekające w sprawach
rodzinnych sfeminizowane są w około 97-procentach.
Utożsamianie się sądów z własną płcią, doprowadza do wydawania
stronniczych wyroków.
Należy jak najszybciej wprowadzić
w sądach orzekających w sprawach rodzinnych, parytet sędziów(
50%-kobiet i 50% mężczyzn).
Wojna ojców
Onet.pl dnia.12.02.2008r „Tygodnik Powszechny”
Wojna ojców Prawo
rodzinne
W Polsce
znane są przypadki, w których ojcowie latami nie widywali
swoich dzieci. Dlaczego? Nie chcieli? Nie – winne jest polskie
prawo.Małgorzata
Nocuń, Michał Olszewski /2008-02-12
|
|

|
Role kobiety i mężczyzny się
zmieniły, ale przed sądem ojciec jest zazwyczaj rodzicem
drugiej kategorii./fot. MISTY BADWELL-Corbis |
|
|
Za dwa miesiące rząd ma zająć się projektem nowelizacji kodeksu
rodzinnego. Propozycje zmian złożyła w Ministerstwie Sprawiedliwości
Komisja Kodyfikacji Prawa Cywilnego. Nowelizacja prawa ma m.in.
pomóc rodzicom, których kontakty z dzieckiem są utrudnione. Także
dziadkowie i krewni będą mieć szersze możliwości widywania się
z maluchem. Obecnie rzadko się zdarza, by matka (bo w znacznej
większości ten problem dotyczy matek), która mimo orzeczenia sądu
uniemożliwia widzenie się dziecka z ojcem, została ukarana.
Jak dziś wyglądają prawa ojca w Polsce, pokazuje choćby historia K.
Przeciąganie dziecka
Sytuacja na pierwszy rzut oka jest tyleż rozpaczliwa, co typowa:
K. poznaje młodą studentkę. Wybucha gwałtowne uczucie, ona zachodzi
w ciążę. Mieszkają u jej rodziców.
Rodzi się
piękny syn.
Miłość szybko stygnie,
dom zmienia się w piekło. On zarzuca jej, że nie potrafi zająć się
dzieckiem, że studia są ważniejsze niż wychowanie małego.
K. wyprowadza się z domu, dziecko zostaje przy matce.
Do tej pory jest typowo. Tak się zdarza – miłość błyskawicznie
wietrzeje, zamiast niej przychodzi nienawiść. Jak w „Sonacie
Kreutzerowskiej” Lwa Tołstoja.
Ojciec zaczyna walczyć o prawa rodzicielskie. Rozpoczyna się gra
dzieckiem.
Najpierw próbują się dogadać. On wysyła jej co miesiąc pieniądze,
spotyka się z synem. Dziecko zostaje przy matce, ale ojciec
otrzymuje prawo do częstszych odwiedzin, a także współdecydowania
o losach syna. Chce wiedzieć, co dziecko je, chce mieć wpływ na
wybór szkoły, chce gwarancji, że syn będzie jeździł samochodem
wyłącznie w foteliku.
Rodzina matki patrzy na rodzinę ojca jak na przybyszów z kosmosu.
Czy ten chłopak jest normalny? Wpływ na dietę? To mówi mężczyzna?
Negocjacje
przynoszą odwrotny skutek: sytuacja się zaognia, podczas kolejnych
odwiedzin interweniować musi policja. On twierdzi, że matka dziecka
odmawia mu wejścia do domu. Matka tłumaczy, że ojciec zachowuje się
agresywnie, zarówno wobec niej, jak i dziecka. Zdarza się, że nie
pozwala mu wejść do mieszkania.
Ojciec wnosi sprawę do sądu, żądając wyznaczenia terminów, w jakich
może spotykać się z dzieckiem.
Kontruderzenie przychodzi błyskawicznie – matka wnosi do sądu sprawę
o powierzenie władzy rodzicielskiej. Jeśli wygra, rola ojca zostanie
ograniczona do minimum. Będzie mógł bawić się z synem raz w tygodniu
przez półtorej godziny, w jej domu.
On również składa wniosek o powierzenie władzy rodzicielskiej.
.. ciąg dalszy Studzenie
entuzjazmu
W Polsce, jedynie do
pięciu proc. mężczyzn zostaje podczas rozwodu powierzona opieka nad
dziećmi, dla porównania w USA liczba ta wynosi ponad 20 proc.
Przyczyn jest kilka, ojcowie rzadko występują o powierzenie opieki
nad dziećmi, gdyż ich szanse na powodzenie są minimalne.
Elżbieta Czyż w Helsińskiej
Fundacji Praw Człowieka zajmuje się prawami dziecka. Twierdzi, że
kiedy w trakcie rozwodu oboje rodzice występują o powierzenie opieki
nad dziećmi i mają równie dobre warunki, sąd w zdecydowanej
większości powierzy opiekę matce.
Czyż: – Bywa tak, że ojciec przegra nawet, gdy jego predyspozycje do
opieki nad dziećmi zostaną ocenione jako lepsze. Znam przypadki, gdy
sąd powierzał opiekę nad dzieckiem babci od strony matki, po śmierci
matki, choć nie miał zarzutów wobec ojca.
R.K. twierdzi, że nawet jeśli ojciec chce wystąpić o opiekę nad
dziećmi, to jego entuzjazm skutecznie ostudzi adwokat. Wyjaśni mu,
że jeśli matka dziecka nie jest: narkomanką, alkoholiczką, nie
choruje psychicznie i nie znęca się nad rodziną, to nie ma on
żadnych szans, aby sąd powierzył mu opiekę nad dziećmi.
R.K: – Role
kobiety i mężczyzny zmieniły się, a mimo to przed sądem ojciec jest
zawsze rodzicem drugiej kategorii.
Mężczyzna – pouczony przez prawnika – zgadza się, żeby dziecko
zostało przy matce.
Przed rozprawą (kiedy mężczyzna nie ma jeszcze zatwierdzonego
sądownie grafiku widzeń z dzieckiem) potomek jest przez matkę
używany jako element szantażu. „Nie zobaczysz go, jeśli nie zgodzisz
się na takie, a takie alimenty”. Bywa tak, że mężczyzna nie widzi
malucha nawet kilka miesięcy, lat.
Matce wolno
więcej
Przy szczegółowej
lekturze dokumentów sądowych sprawy ojca K., łatwo zauważyć
interesujące szczegóły.
Choćby ten, że kiedy na samym początku K. wnioskuje o prawne
uregulowanie kontaktów z synem, sąd oddala wniosek. Uzasadnienie
jest takie: K. ma prawo do kontaktów z synem, matka ten kontakt
bezprawnie uniemożliwia. Wiadomo, że ojciec dzieckiem opiekuje się
wzorowo, że swoją pracę menadżera zorganizował tak, by jak najwięcej
czasu spędzać z małym. Jednak przyznanie mu racji jest przedwczesne,
ze względu na dobro dziecka.
K. nie potrafi tego paradoksu zrozumieć.
Sąd nie jest przekonany, czy mieszkanie K. spełnia wymogi
bezpieczeństwa, mimo że w materiale dowodowym znajdują się nagrania
wideo z jego domu. Prawdopodobnie nikt ich nie obejrzał. Sąd
nie wysyła też kuratora.
Przy apelacji K.
z własnej inicjatywy dołącza ekspertyzę pielęgniarki dyplomowanej,
która stwierdza, że mieszkanie jest bezpieczne, wymaga tylko
drobnych prac, np. zamontowania zatrzasku na drzwiach pralki. Są
zawiasy na szufladach, minimum sprzętów, komfortowe krzesełko, nawet
kubełek na pieluchy kupuje taki, żeby syn nie mógł go otworzyć.
Apelacja zostaje oddalona. Adwokaci otrzymują uzasadnienie po
półtora miesiąca. K. nadal pozostaje bez oficjalnej zgody na
spotkania z synem.
. ciąg dalszy
Kiedy jednak sąd rozpatruje wniosek matki o powierzenie praw
rodzicielskich, zdarzenia toczą się znacznie sprawniej. Miejski
Ośrodek Pomocy Społecznej sprawdza, czy ojciec figuruje w ewidencji.
Do ojca przychodzą kurator i policjanci, wypytują go szczegółowo.
Policjanci wizytują dom matki, która opowiada, że ojciec pije
i urządza awantury.
Kiedy adwokaci K. proszą o sprawdzenie, czy betonowe schody bez
balustrady w domu matki mogą stanowić zagrożenie dla życia dziecka,
sąd nie uwzględnia wniosku, a adwokaci matki uznają to za szykanę.
Anna Herman, aplikantka w kancelarii W. S., drugiego adwokata K.: –
Nie ośmielimy się powiedzieć, czy w postępowaniu sądowym widać
dyskryminację naszego klienta. Na pewno jednak widać coś
niezrozumiałego. Jeśli ojciec deklaruje zainteresowanie dzieckiem,
postrzegany jest jako dziwny bądź nawet niebezpieczny. W dokumentach
pojawia się nawet podejrzenie, że nasz klient ma obsesję i dziecko
jest dla niego formą terapii. Jeśli takiej informacji zażądałaby
matka, uznalibyśmy to za oczywistość. Albo dziadkowie – matka tego
chłopca nie poradzi sobie bez ich pomocy i można przyjąć, że sąd nie
dopatrzy się w tym niczego złego. Jeśli jednak nasz klient
zadeklaruje, że jego rodzice przyjadą do Krakowa, by pomóc
w wychowywaniu chłopca, zostanie to uznane za argument przeciwko
niemu. Matce wolno więcej.
Adwokat M.K. bez obaw formułuje ostre tezy. – Sąd i rodzina matki
postrzegają mojego klienta jako dziwaka – twierdzi. – On się
powołuje na prawa człowieka i ochronę swoich dóbr osobistych.
Tymczasem w Polsce, mimo że deklarujemy swoją otwartość na wzorce
zachodnioeuropejskie, dominuje taki model – dobry mąż przynosi
pieniądze, nie bije i nie pije zbyt wiele. Dobry mąż po rozwodzie
płaci alimenty i zabiera dziecko raz w tygodniu do parku. Mój klient
chce znacznie więcej. Nie chce być ojcem dochodzącym. I to jest dla
sądu niezrozumiałe.
Siąść
i płakać
Rozwód po polsku
zamienia życie
rozstających się ludzi w piekło.
Nie ma mowy o kulturze rozstawania się. Sala sądowa to pole walki,
pokrzywdzonym zostaje dziecko.
R.K: – Orzeka często sędzina, która w kobiecie widzi pokrzywdzoną,
w ojcu winnego. Kiedy ten deklaruje, że chce mieć wpływ na
wychowanie dziecka, patrzy na niego jak na człowieka niespełna
rozumu.
Sąd zatwierdza grafik widzeń dzieci z ojcem (standardowo jest to co
drugi weekend w miesiącu). I tu zaczynają się prawdziwe schody,
bowiem ok. 40 proc. porad, jakich udziela fundacja R.K., dotyczy
problemu utrudnionego kontaktu z dziećmi. Choć w orzeczeniu sądu
widnieje formuła: „o przyznaniu obojgu rodzicom pełni władzy
rodzicielskiej”, matki (które często mają już drugie życie, miejsce
ojca dzieci zastępuje „wujek”) nie zgadzają się, by ojcowie widywali
się z dziećmi.
– Problem nie respektowania postanowień sądu w sprawie kontaktów
z dzieckiem, w trakcie rozwodu lub po rozwodzie, to najczęstsze
skargi z zakresu prawa rodzinnego. Niestety zdarzają się sytuacje,
w których matki, chcąc odizolować ojca od dziecka, uciekają się do
różnych metod, w tym też oskarżeń o molestowanie seksualne –
twierdzi R.K.
Co w takim wypadku mężczyzna może zrobić?
– Szczerze? Siąść
i płakać – mówi R.K.
Czyż: – Rodzic, któremu
druga strona ogranicza prawo kontaktu z dzieckiem, może żądać
ukarania grzywną, a nawet zmiany postanowienia sądu, jeśli naruszane
jest dobro dziecka. W praktyce sądy rzadko wymierzają karę grzywny,
a przypadek zmiany postanowienia w sprawie bezpośredniego
sprawowania opieki nad dzieckiem znam jeden.
Niestety często mężczyźni, którym kontakt z dzieckiem zostaje
utrudniony, reagują nieprawidłowo, czyli odmawiają płacenia
alimentów.
. ciąg dalszy
Elżbieta C. zna przypadki, w których ojcowie przez kilka lat nie
widzieli swoich dzieci, bo nie mogą wyegzekwować prawa do kontaktu
z nimi.
– Sądy winny bardziej rygorystycznie egzekwować obowiązujące prawo.
W Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu czeka na rozstrzygnięcie
sprawa przeciwko Polsce, właśnie m.in. o naruszenie prawa do
kontaktów z dzieckiem – mówi E.C..
Zdaniem R.K. jedynie wprowadzenie do Kodeksu Karnego zapisu, że
„za bezzasadne
i uporczywe utrudniane kontaktu rodzica z dzieckiem grodzi kara
ograniczenia wolności”
byłoby skutecznym rozwiązaniem. Ale R.K. nie wierzy, by taki zapis
mógł się znaleźć w polskim prawie.
Dziecko jest
najważniejsze
Ojciec K. jest
znerwicowany. W kawiarni wylewa herbatę. Oczywiście wie, że dobro
dziecka jest najważniejsze. Niech mieszka przy matce, pod warunkiem,
że będzie mógł z nim się częściej spotykać. W innym przypadku nie
odpuści, bo nie wyobraża sobie, by dziecko mogło prawidłowo dorastać
bez ojca. Dlatego będzie walczył do upadłego, poruszy niebo
i ziemię, wszystkie instancje w sądzie. Zapisał się nawet na kurs
opieki nad małymi dziećmi, żeby otrzymać specjalny certyfikat i aby
nikt w sądzie nie mógł mu zarzucić, iż czegoś nie dopełnił.
Adwokat K.: – Czasem zastanawiam się, jak postąpiłbym na jego
miejscu. Z jednej strony miłość do 18-miesięcznego syna, z drugiej
ta społeczna presja, by zrezygnować z upominania się o swoje prawa.
I mam poczucie, że nie znalazłbym w sobie tyle uporu. Żyję w Polsce
długo, więc wiem dobrze, że tutaj ojciec ma prawa wyłącznie na
papierze. Jak by się nie postawił, zawsze startuje z gorszej
pozycji.
Na Zachodzie rozpowszechniony jest model tzw.
opieki naprzemiennej. Np. co dwa tygodnie zmienia się miejsce zamieszkania dziecka.
Aby tak opiekować się dzieckiem, rozwiedzeni rodzice nie mogą
mieszkać daleko od siebie, dziecko musi chodzić do jednego
przedszkola bądź szkoły. Model zakłada, że żadne z rodziców nie jest
po rozwodzie dyskryminowane, maluch tyle samo czasu spędza z mamą
i tatą, rodzice wspólnie podejmują najważniejsze dla niego decyzje.
W Polsce niemożliwa jest opieka naprzemienna, ponieważ podczas
rozwodu należy podać stały
adres zamieszkania dziecka (w 95 przypadkach na 100 jest to adres
matki). Czasem rodzice sami – wymaga to olbrzymiej dojrzałości –
umawiają się, że dziecko potrzebuje obojga rodziców i nikt nikomu
nie utrudnia widzeń. Jednak, aby ten model mógł być realizowany
w Polsce, trzeba by naruszyć stereotyp kulturowy o nadrzędnej roli
matki w wychowaniu dziecka. Na to w naszym kraju chyba nikt nie jest
gotowy.
Ostatnio
w rodzinie matki dziecka K. napięcie trochę zelżało. Matka pozwoliła
ojcu odwiedzać dziecko raz w tygodniu, na półtorej godziny. Pod
warunkiem, że nie będzie wychodził z wyznaczonego do spotkań pokoju.
Więc nie wychodzi.
Podobno dziecko często musi biegać do kuchni. Babcia ciągle woła.
Matka dziecka nie
zgodziła się na rozmowę.
|
|
\ |